W piątek z trudem przebijałem sie przez korek , spóżniony juz niecodo roboty

, wentylator pracował prawie cały czas. No i co?? W pewnym momencie wszystko zgasło:( i musiałem pchać moją srebrną strzałę pod górke w czasie gdy mijały mnie wszystkie puszki ,ktore z takim trudem mijałem. Allllle był obciach, i ci wszyscy puszkarze cieszący się z mojego niefartu hehe. Silnik ostygł, popchnąłem, odpaliłem i pojechałem dalej, całe szczęście niedaleko już było.Aku juz zamówione.
Tez Wam sie tak grzeją sprzęty?
Pozytywne jest to ,że sporo kierowców robi miejsce: